Moment pomiędzy. Księżyc, w pełni pełny, zaplątany w bukowe gałęzie. Choć wieczór dopiero puka a powietrze wypełnia ptasia cisza. Choć słońce zastygło nad szczytem po drugiej stronie nieba. Jaskrawego. Kobaltowego. Wrony zafurkotały w drodze do… Czytaj dalej »moment pomiędzy
Strona główna »
lis
Ranek po wieczornym deszczu. Tak różny od poprzednich, kiedy ciemny błękit skrywał obietnicę upału. Szczyty gór rozmazują się w szaroniebieskiej mgle. Ależ tam się kłębi, płynie i przenika. Po chwili już nie wiem, czy to… Czytaj dalej »ranek po wieczornym deszczu

