Codzienność. Conocność. Cowieczorność. Nadranna gonitwa Popielic pod dachem. Ich lśniące piski. Zadziwiająco odmienne od leszczynowych – cichych i matowych. Trzy Ropuchy strzegące domu nocą. Już trzy! Ukochany, wilczokrewny Pies przed kominkiem. Miękki, spokojny sen. Łanie… Czytaj dalej »codzienność
popielice
Noc nie dla snu zupełnie. Lśniącookie kłębuszki buszują w gałęzistych gęstwinach, wypuszczając z siebie chmurki świstu. Jelenie ryczą wielogłośnie a Puszczyk dramatycznie im wtóruje. xxx Zasłuchałam się do czwartej. Godziny Ciszy. Jelenie milczą. Mam nadzieję,… Czytaj dalej »noc nie dla snu zupełnie
noc nie dla snu zupełnie
Ledwie co wrześniowy wieczór na werandzie. Słodycz przejrzałych Jeżyn nazbieranych przed domem. Świsty Popielic nad głową. Ich dziki galop po stromiźnie dachu (jak one się na nim utrzymują?). Pierwsze, jeszcze nieśmiałe, porykiwania Jelenia z odległej… Czytaj dalej »ledwie co wrześniowy wieczór
ledwie co wrześniowy wieczór
Piąta. Zaskakująco cicha po nocnym, oszałamiającym pasikonikowaniu. Rojnym. Wibrującym. Zadziwiająco niskochmurna i płaska. Ciasna po przejrzystej, po przestrzennej gwiaździstości. Łyk parującej kawy. Oddech głęboki. Sycący. Przymknięcie powiek. Krok w tył, do sennego przedsionka. W nim… Czytaj dalej »piąta zaskakująco cicha



