Przejdź do treści
Strona główna » rozpamiętnik » rozległa

rozległa

rozległa, przestrzenna

ostroskalna polana

zmęczenia

za mną

chciałabym – to już

za

mną

ten czas prze-

-męczenia,

zmęczenia ponad siły,

osamotnienia,

nie-

wypełnienia,

dopełnienia

xxx

w międzyczasie

zbocze rozpłomieniło się obfitością

a drzewna biel wróciła do domu

choć

zostawiła po sobie

niemowlęco owocne kulki

– zapowiedź purpury i soczystości

cierpkości

słodyczy

przeddomne pokrzywy

koją swą wyniosłą, świetlistą zielenią,

ożywiają gorącą zupą

xxx

kładę się – (mgnienie) – na miękkiej, chłodnej trawie

pełnej mrówek, kroplistej Alchemilli i księżycościeżnych ślimaków

oddaję im

opuszczenie

wyczerpanie

poszukiwanie sensu

– wpuszczam między trawiaste źdźbła i korzenie

mrówki wynoszą je daleko poza dom i łąki i las

ślimaki rozpuszczają i mieszają ze srebrzystym lśnieniem

przyjmują mnie na swój ślimaczo-trawny sposób

pokrzywowy

mrówkowy

pomagają mi wrócić do siebie,

szukać drogi wśród falującej zieleni

rozplątują utrudzenie i samotność,

wbudowują w swoje ciała,

stają się nimi

ja już nie muszę

xxx

potrzebuję jeszcze wiele ślimaków i migotliwych, alchemillowych kropli

ale

trawa z dnia na dzień jest

gęstsza a pokrzywy

wyższe