Przejdź do treści
Strona główna » rozpamiętnik » zmęczenie

zmęczenie

Zmęczenie w końcu przyszło i zabrało mnie ze sobą. I teraz nie wiem, gdzie jestem. W jakiej ciemności. Zmierzchu. Zziębnięta czy puszyście otulona. Leżę gdzieś czy stoję z zamkniętymi-otwartymi oczami.

Gdzieś przecież jestem. Gdzie indziej. Nie tu. (Moje) ciało mieści w sobie ból, w każdym zgięciu palców i kolan – i bezczucie. Ociężałość i lekkość bezistnienia. Tęsknotę i niemożność pozgarniania myśli. Głód. Zimno. Przesyt.

Głęboką Ciszę. Mieszczę Ją w swoich głębinach.

Jestem Nią tu. Teraz.

xxx

Tymczasem.

Moje ciepłe, żywe ciało łopocze wśród chmur. Toczy się dnem rzeki? Wisi na Yggdrasilu? Koi słonością ciepłych wód? Utula?

Nie wiem. Nie mamy ze sobą kontaktu.

W Głębokiej Ciszy nie odnajduję nadziei na połączenie. Muszę być daleko…

Xxx

Przyjąć i to. Trzeba mi przyjąć.

Rozluźnienie.

(Roz)puszczenie.

Odpoczynek.