Przejdź do treści
Strona główna » gile

gile

Na ile sposobów dzisiejszego bladego, nabrzmiałego przedporanka, wnika we mnie zieleń? Buduje mnie. Stwarza. Ożywia. Dopełniona furkotliwą obecnością sikorek. Błyskaniem karminowych brzuszków gili. Ich łatwo uchwytnym – łagodnym i nieledwie realnym – pi… pi…. Chrzęstem… Czytaj dalej »na ile sposobów

na ile sposobów

Popołudnie przepływa zwolna pod zielonym, rozświetlonym sklepieniem. Muskają się nawzajem liście buków, leszczyn i jaworów. Jeżyn, pokrzyw i trzcinników. Żywość. Wilgoć. Chłód. Niepojęte, gdy na zewnątrz taki żar. Ziemia faluje od niepowstrzymanych, mrówczych wędrówek. Rozbzyczane… Czytaj dalej »popołudnie przepływa zwolna

popołudnie przepływa zwolna

Cisza pełna wron. Włóczęgi bez celu i roześmiane oczy zaprzyjaźnionego, wilczokrewnego psa. Jego rozgrzane, rozbiegane łapy z rozkoszą brodzące w potoku i każdej napotkanej kałuży. Wspólne porządkowanie domu, który błagał o to tak długo, że… Czytaj dalej »cisza pełna wron

cisza pełna wron

Ciemnoskrzydły ptak przemknął przed sypialnią Brzózki. Trącił nieostrożnie gałąź zaglądającą do okna – i na trawę wypadły resztki leszczynowego mroku. Choć lądowały miękko i bezszelestnie, wywabiły dziewczynę ze snu. Brzózka odrzuciła koc i podbiegła do… Czytaj dalej »opowieść brzózkowa

opowieść brzózkowa

Delikatny i kruchy. Bezbronny. Jak dobrze, że jest. Na wyciągnięcie ręki. Zapach lisa. Ostry. Dziki. Przedwieczorny śpiew kosa. Popiskiwanie gili. Miłosne wabienie kumaków.   Jak dobrze, że wciąż są kwiaty traw i pokrzyw. Ulotne. Nieoczywiste.… Czytaj dalej »delikatny i kruchy

delikatny i kruchy

Omija mnie ta zima. Odlegle. Omijają serduszkowymi ścieżkami sarny. Omijają dzięcioły, przysiadające modrzewiowo na krzesełkowych ogonkach. Oczy jeleni lśniące w ciemności zbocza. Tej zimy nie wiem, ile czerwonych brzuszków gili buja się na huśtawkowym karmniku.… Czytaj dalej »omija mnie ta zima

omija mnie ta zima

Lęk zaczął puchnąć i wypełnił cały brzuch. Obudziłam się w pustce, choć przed domem śpiew. I czerwone brzuszki w gałęzistym splątaniu. Brzuszki pełne śpiewu. Nie lęku. Ostrożne, mozolne zaglądanie w zakamarki wewnątrz głowy. Wszystkie. Te… Czytaj dalej »lęk

lęk