Codzienność. Conocność. Cowieczorność. Nadranna gonitwa Popielic pod dachem. Ich lśniące piski. Zadziwiająco odmienne od leszczynowych – cichych i matowych. Trzy Ropuchy strzegące domu nocą. Już trzy! Ukochany, wilczokrewny Pies przed kominkiem. Miękki, spokojny sen. Łanie… Czytaj dalej »codzienność
koty
Słońce obudziło mnie łaskotaniem w twarz. Wsłuchałam się w siebie i usłyszałam szept niedokończonego snu. Chętnie obróciłabym się na bok i uciekła promieniom, ale unieruchamiał mnie słodki ciężar. Otwarłam lekko jedno oko i zobaczyłam rudo-buro-białe… Czytaj dalej »słońce
słońce
Obudziłam się w nocy. Najpierw próbowałam poczuć swoje ciało. Stopa – a jakże – przygnieciona przez kota. Wyciągnęłam po omacku rękę, żeby wyczuć który czy która to i w momencie wszystko stało się jasne. Najpierw… Czytaj dalej »obudziłam się w nocy
obudziłam się w nocy
Obudziłam się. Czaruś, który o tej porze zapobiegliwie lokuje się tuż koło mojej twarzy – wpatrywał się we mnie z napięciem. Wstała? Nie wstała. Wstała? Nie wstała. A może jednak? Może trzeba sprawdzić dokładniej? Wąsem?… Czytaj dalej »obudziłam się
obudziłam się
Piąta. Koty obudziły mnie dziką gonitwą po pokoju. Cudowna okazja, żeby wypić poranną kawę przy świetle księżyca. Niebo jest bezchmurne, obsypane migotliwą posypką gwiazd. Choć księżyc pokazuje dziś zaledwie łódeczkę swoich możliwości – jest jasno.… Czytaj dalej »piąta




