Skulona. Skurczona. Ściśnięta brunatnymi, omszałymi złociście łuskami. Chroniona. Odcięta. Nie umiem przeniknąć przez tę ciasną troskę. Nie mogę zobaczyć świata. Ale czuję. Wciąż potrafię go czuć. xxx Szarość płaskiego nieba. Chłód zakwitający na wspomnieniu skrzypiącego… Czytaj dalej »skulona
wiatr
Na szczęście to jeszcze czas poranków podniebnych. Przedsłonecznych. Nawet wtedy, gdy zagląda do nas wiatr. Przeszłe liście skrzypiąco kapią z drzew. Ptasiopieśni przysiadają na gałęziach. Czczcz. Pipi. Pipi. Pipi. Kraaa. Kraaa. Ti. Ti. Ti. Tiiii.… Czytaj dalej »na szczęście
na szczęście
Są Miejsca, które poznałam naprawdę dobrze. Patrzyłam na Nie przez zlodziałe, ostrokrawędziste płatki. Niosły ulgę, pozwalając mi wpuścić feerię złocistości i zieleni do wiosennych oczu. Zmęczonych bezkresną bielą. Wdychałam zapach ich rozpalonej, dymiącej ziemi i… Czytaj dalej »są Miejsca
są Miejsca
Noc. Obfitośnieżna. Świetlista. Zastygła w ciemnej ciszy i grzmiąca wichrem. Gwałtownym. Zaspotocznym. Czystość. Pierwotność. Spokój pewności, że to naturalne. Prawdziwe. Groźne. Też. xxx Otwieram okno. Nie mogę go nie otworzyć. Nie mogę dłużej być oddzielona.… Czytaj dalej »noc
noc
Moment pomiędzy. Księżyc, w pełni pełny, zaplątany w bukowe gałęzie. Choć wieczór dopiero puka a powietrze wypełnia ptasia cisza. Choć słońce zastygło nad szczytem po drugiej stronie nieba. Jaskrawego. Kobaltowego. Wrony zafurkotały w drodze do… Czytaj dalej »moment pomiędzy
moment pomiędzy
Słońce pomalowało góry takimi kolorami, że nie potrafię nie iść na ich spotkanie. Docieram do skrawka ocalałej buczyny. Prześwietlona, słonecznie jasna – a mimo to strome zbocze nie pozwala tu przycupnąć nikomu i czemu więcej… Czytaj dalej »słońce pomalowało góry





