Przejdź do treści
Strona główna » śnieg

śnieg

Opadło na nią nagle. Wgryzło się w przedramię i nie odpuszczało. Wyczerpanie. Ręka bywała zmęczona – ale nigdy tak dogłębnie. Tak do kości. Boleśnie. Tak, że dość już. Dość. Tego dnia w powietrzu tańczył gęsty,… Czytaj dalej »opadło na nią nagle

opadło na nią nagle

Mama opuściła Marysię pięć lat temu. W chwili, gdy córeczka opuszczała jej ciało. Opuściły się nawzajem. Minęły w przejściu. Taki żal… Tata odszedł kilka dni później. Lubi pamiętać, że został do tego zmuszony. Może kiedyś… Czytaj dalej »opowieść o opuszczonej

opowieść o opuszczonej

Północ. Pełnia. Wilcza. Księżyc podziwia się świetliście w śnieżnym lustrze. Coś przyciągnęło mnie do okna. Perłowa poświata? Skupienie Milenki wpatrzonej w nieodległą, przedpłotną Kapliczkę? Srebrzysty blask obnaża niejedną, strwożoną obecność. Co złowił koci wzrok? xxx… Czytaj dalej »północ

północ

Omija mnie ta zima. Odlegle. Omijają serduszkowymi ścieżkami sarny. Omijają dzięcioły, przysiadające modrzewiowo na krzesełkowych ogonkach. Oczy jeleni lśniące w ciemności zbocza. Tej zimy nie wiem, ile czerwonych brzuszków gili buja się na huśtawkowym karmniku.… Czytaj dalej »omija mnie ta zima

omija mnie ta zima

Obudził mnie ciężar. Wszechobecny. Wszechogarniający. Przez stalowolśniące szyby wnikał do sypialni i przesycał sobą powietrze. Moje płuca. Oczy. Sine niebo ciążyło ku ziemi. Zawisło na rozłożystej, śnieżnotocznej leszczynie przed oknem. Czy to ona dzieliła się… Czytaj dalej »obudził mnie ciężar

obudził mnie ciężar

Noc pełni księżycowej i zupełnej bezchmurności. Mój sen przenika mroźne, szkliste chrupanie. Są! W jednaj chwili wysuwam się z ramion Morfeusza i spomiędzy kotów. Już kilka razy badały, czym jest ten chrzęst – i teraz… Czytaj dalej »noc pełni księżycowej

noc pełni księżycowej

Rzeka. Trwająca. Przyjmująca. Zawsze mnie przyjmuje. Moje wzruszenie i drżące z niecierpliwości poczucie szczęścia. Smutek. Zniechęcenie. Nieokreśloną, niewybrzmiałą tęsknotę. Bezszumnie zgadza się na moją złość. Na rozczarowania. Od-czarowania świata i ludzi. Siebie. Mogę wędrować z… Czytaj dalej »rzeka

rzeka

Opadający lekko śnieg ma w sobie wieczność. Hipnotyczny spokój jasnego, bezkształtnego nieba. Miękkich przestrzeni. Białego zawsze. Białego wszędzie. Ciszę. Bezczas i bezkraniec. Śnieg jest totalny. Samowładny. Pierwotnie piękny. Kiedy żyje się blisko śniegu, jego wszechobecność… Czytaj dalej »opadający lekko śnieg

opadający lekko śnieg

Noc. Obfitośnieżna. Świetlista. Zastygła w ciemnej ciszy i grzmiąca wichrem. Gwałtownym. Zaspotocznym. Czystość. Pierwotność. Spokój pewności, że to naturalne. Prawdziwe. Groźne. Też. xxx Otwieram okno. Nie mogę go nie otworzyć. Nie mogę dłużej być oddzielona.… Czytaj dalej »noc

noc