Przejdź do treści
Strona główna » o gilach, jeleniach i wschodach słońca

o gilach, jeleniach i wschodach słońca

Kolejna noc nie dla snu. Trrrr-trrrr. Trrrr-trrrr. Trrrr-trrrr. Rozczulające piłowanie w gęstwinie traw pod starym bukiem. Odpowiada mu echo, nieco mniej słyszalne, choć – mam wrażenie – przemieszczające się. Dwa derkacze przed domem stanowią wystarczający… Czytaj dalej »kolejna noc nie dla snu

kolejna noc nie dla snu

Delikatny i kruchy. Bezbronny. Jak dobrze, że jest. Na wyciągnięcie ręki. Zapach lisa. Ostry. Dziki. Przedwieczorny śpiew kosa. Popiskiwanie gili. Miłosne wabienie kumaków.   Jak dobrze, że wciąż są kwiaty traw i pokrzyw. Ulotne. Nieoczywiste.… Czytaj dalej »delikatny i kruchy

delikatny i kruchy

Skulona. Skurczona. Ściśnięta brunatnymi, omszałymi złociście łuskami. Chroniona. Odcięta. Nie umiem przeniknąć przez tę ciasną troskę. Nie mogę zobaczyć świata. Ale czuję. Wciąż potrafię go czuć. xxx Szarość płaskiego nieba. Chłód zakwitający na wspomnieniu skrzypiącego… Czytaj dalej »skulona

skulona

Omija mnie ta zima. Odlegle. Omijają serduszkowymi ścieżkami sarny. Omijają dzięcioły, przysiadające modrzewiowo na krzesełkowych ogonkach. Oczy jeleni lśniące w ciemności zbocza. Tej zimy nie wiem, ile czerwonych brzuszków gili buja się na huśtawkowym karmniku.… Czytaj dalej »omija mnie ta zima

omija mnie ta zima

Obudził mnie ciężar. Wszechobecny. Wszechogarniający. Przez stalowolśniące szyby wnikał do sypialni i przesycał sobą powietrze. Moje płuca. Oczy. Sine niebo ciążyło ku ziemi. Zawisło na rozłożystej, śnieżnotocznej leszczynie przed oknem. Czy to ona dzieliła się… Czytaj dalej »obudził mnie ciężar

obudził mnie ciężar

Na szczęście to jeszcze czas poranków podniebnych. Przedsłonecznych. Nawet wtedy, gdy zagląda do nas wiatr. Przeszłe liście skrzypiąco kapią z drzew. Ptasiopieśni przysiadają na gałęziach. Czczcz. Pipi. Pipi. Pipi. Kraaa. Kraaa. Ti. Ti. Ti. Tiiii.… Czytaj dalej »na szczęście

na szczęście

Niebo zastygło. Spłaszczyło się w szarości. Bezwiatr. Odrętwienie. Wsłuchuję się w przestrzeń, usiłując wykrzesać choć ptaki. Przecież tu są. Przecież widuję je każdego dnia w czeluściach leszczyny. Ale może przycupnęły już bezgłośnie w swoich snach.… Czytaj dalej »niebo zastygło

niebo zastygło

Krótkie mgnienie przed snem. Już mnie prawie wchłonął. Prawie. Ale jeszcze nie. Mgliste światło nocnej lampki wplecione w moje włosy. Dostrzegam łapki Smerfika w łóżku. Szczęśliwe. I nosek poziomkowoczerwony. Ćmy. Pasiaste puchatki. Uderzają we mnie… Czytaj dalej »krótkie mgnienie przed snem

krótkie mgnienie przed snem

Noc pełni księżycowej i zupełnej bezchmurności. Mój sen przenika mroźne, szkliste chrupanie. Są! W jednaj chwili wysuwam się z ramion Morfeusza i spomiędzy kotów. Już kilka razy badały, czym jest ten chrzęst – i teraz… Czytaj dalej »noc pełni księżycowej

noc pełni księżycowej